Info

Więcej o mnie. 2024














Moje rowery
Archiwum bloga
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień1 - 0
- 2023, Wrzesień2 - 0
- 2023, Sierpień1 - 0
- 2023, Lipiec1 - 0
- 2023, Czerwiec3 - 0
- 2023, Maj1 - 0
- 2023, Kwiecień1 - 0
- 2023, Marzec2 - 0
- 2023, Styczeń6 - 0
- 2022, Grudzień4 - 0
- 2022, Listopad2 - 0
- 2022, Październik6 - 0
- 2022, Wrzesień2 - 0
- 2022, Sierpień6 - 0
- 2022, Lipiec5 - 0
- 2022, Czerwiec6 - 0
- 2022, Maj5 - 0
- 2022, Kwiecień4 - 0
- 2022, Marzec3 - 0
- 2022, Luty2 - 0
- 2022, Styczeń6 - 0
- 2021, Grudzień1 - 0
- 2021, Listopad1 - 0
- 2021, Październik2 - 0
- 2021, Wrzesień3 - 0
- 2021, Sierpień3 - 0
- 2021, Lipiec4 - 0
- 2021, Czerwiec4 - 0
- 2021, Maj7 - 0
- 2021, Kwiecień4 - 0
- 2021, Marzec3 - 0
- 2021, Luty3 - 0
- 2021, Styczeń3 - 0
- 2020, Grudzień4 - 0
- 2020, Listopad4 - 0
- 2020, Październik6 - 0
- 2020, Wrzesień9 - 0
- 2020, Sierpień9 - 0
- 2020, Lipiec9 - 0
- 2020, Czerwiec8 - 0
- 2020, Maj11 - 0
- 2020, Kwiecień6 - 0
- 2020, Marzec12 - 0
- 2020, Luty12 - 0
- 2020, Styczeń13 - 0
- 2019, Grudzień4 - 0
- 2019, Listopad11 - 0
- 2019, Październik13 - 0
- 2019, Wrzesień10 - 0
- 2019, Sierpień11 - 0
- 2019, Lipiec16 - 0
- 2019, Czerwiec20 - 0
- 2019, Maj13 - 0
- 2019, Kwiecień11 - 0
- 2019, Marzec1 - 0
- 2019, Styczeń1 - 0
- 2018, Listopad2 - 0
- 2018, Wrzesień3 - 0
- 2018, Lipiec8 - 0
- 2018, Czerwiec9 - 0
- 2018, Maj13 - 0
- 2018, Kwiecień9 - 0
- 2018, Marzec6 - 0
- 2018, Luty9 - 0
- 2018, Styczeń11 - 0
- 2017, Grudzień9 - 0
- 2017, Listopad5 - 0
- 2017, Październik5 - 0
- 2017, Wrzesień15 - 0
- 2017, Sierpień11 - 0
- 2017, Lipiec11 - 1
- 2017, Czerwiec8 - 0
- 2017, Maj12 - 1
- 2017, Kwiecień11 - 0
- 2017, Marzec11 - 7
- 2017, Luty9 - 0
- 2017, Styczeń13 - 2
- 2016, Grudzień11 - 0
- 2016, Listopad3 - 1
- 2016, Październik5 - 0
- 2016, Wrzesień15 - 1
- 2016, Sierpień11 - 2
- 2016, Lipiec15 - 4
- 2016, Czerwiec4 - 3
- 2016, Maj12 - 0
- 2016, Kwiecień9 - 9
- 2016, Marzec15 - 10
- 2016, Luty15 - 0
- 2016, Styczeń13 - 2
- 2015, Grudzień10 - 0
- 2015, Listopad6 - 0
- 2015, Październik11 - 2
- 2015, Wrzesień12 - 0
- 2015, Sierpień18 - 2
- 2015, Lipiec20 - 2
- 2015, Czerwiec11 - 9
- 2015, Maj15 - 4
- 2015, Kwiecień11 - 3
- 2015, Marzec9 - 10
- 2015, Luty11 - 20
- 2015, Styczeń8 - 10
- 2014, Grudzień14 - 3
- 2014, Listopad14 - 5
- 2014, Październik11 - 3
- 2014, Wrzesień20 - 13
- 2014, Sierpień25 - 28
- 2014, Lipiec17 - 8
- 2014, Czerwiec17 - 6
- 2014, Maj14 - 13
- 2014, Kwiecień17 - 6
- 2014, Marzec12 - 1
- 2014, Luty20 - 14
- 2014, Styczeń16 - 10
- 2013, Grudzień13 - 2
- 2013, Listopad8 - 0
- 2013, Październik13 - 12
- 2013, Wrzesień8 - 8
- 2013, Sierpień20 - 4
- 2013, Lipiec23 - 24
- 2013, Czerwiec14 - 3
- 2013, Maj18 - 13
- 2013, Kwiecień21 - 6
- 2013, Marzec13 - 11
- 2013, Luty11 - 19
- 2013, Styczeń11 - 9
- 2012, Grudzień16 - 29
- 2012, Listopad7 - 11
- 2012, Październik11 - 10
- 2012, Wrzesień17 - 29
- 2012, Sierpień28 - 55
- 2012, Lipiec27 - 34
- 2012, Czerwiec17 - 54
- 2012, Maj22 - 22
- 2012, Kwiecień13 - 25
- 2012, Marzec15 - 16
- 2012, Luty12 - 16
- 2012, Styczeń9 - 19
- 2011, Grudzień8 - 37
- 2011, Listopad7 - 7
- 2011, Październik17 - 32
- 2011, Wrzesień17 - 56
- 2011, Sierpień29 - 37
- 2011, Lipiec28 - 8
- 2011, Czerwiec9 - 6
Dane wyjazdu:
56.97 km
22.00 km teren
02:35 h
22.05 km/h:
Podjazdy: m
Ryszka & Sosina & Baza Nurków
Wtorek, 8 maja 2012 · dodano: 08.05.2012 | Komentarze 0
Przez hałdę na Balaton, dalej terenem na Maczki i jadę czarnym szlakiem na Jaworzno. Przed osiedlem Stałym odbijam na czerwony szlak i cały czas aż do bazy. Okazało się że mam jeszcze sporo czasu to objechałem kamieniołom i jadę na Sosinę. Tam się chwytam żółtego szlaku i jadę na Ryszkę. Tam postój 5 min i jadę na LHS. Dalej terenem przez Miedawe, Stawki i nowo odkrytą droga terenem do Strzemieszyc. Jadę przez ulice Strzemieszycką i skręcam już w stronę domu.Jeszcze pojechałem na Staszic i z powrotem na angielski.
Kategoria 0-50 km
Dane wyjazdu:
14.33 km
3.00 km teren
00:41 h
20.97 km/h:
Podjazdy: m
Po części
Poniedziałek, 7 maja 2012 · dodano: 07.05.2012 | Komentarze 2
Telefon do Andrzeja czy jest w domu, okazało się że już wrócił z pracy to jadę. Przez Kazimierz, koło zajezdni w teren i już jestem. Oczywiście długie pogaduchy wziąłem co moje i jeszcze kilka drobiazgów które są mi potrzebne do reanimacji Meridy, Krosa i dodatkowo zestaw do odpowietrzanie Avid'ów. Powrót niemal identyczny Tylko przez Wagową i witza u kumpla. Kategoria 0-50 km
Dane wyjazdu:
106.10 km
61.00 km teren
05:30 h
19.29 km/h:
Podjazdy: m
W poszukiwaniu Piernika... czyli terenowe kręcenia na Tenczynek
Niedziela, 6 maja 2012 · dodano: 07.05.2012 | Komentarze 3
Umówiłem się z Tomkiem o 14 na Balatonie. Miał Krzychu nie jechać ale ale coś załatwił wcześniej i ma jechać z nami. Na Balaton dostaje się przez hałdę. Czekam do 14 i jedzie Tomek. Mała inspekcja sprzętu wykazał luz na korbie Tomka ale się nie przejmował i pojechaliśmy terenem na Maczki. Na Starych Maczkach odbijamy na jeszcze niezbadany szuter i dojeżdżamy tam gdzie się spodziewałem. Kawałek i jesteśmy na płytach. Pod lokomotywownią czekamy na Krzyśka którego zatrzymały szlabany a nie mógł przejść bo stały po drugiej stronie psy. Już w komplecie jedziemy przez aleje Bobrów i docieramy na żółty szlak z którego obijamy na Ryszkę. Plan jest taki żeby dojechać do Bukowna tym razem przy torach. Na początku znany piaszczysty podjazd ale za to później idealna szutrowa autostrada.
Szutrowa autostrada w Bukownie.© Krzychu22
W pewnym momencie odbijamy na Przymiarki. Tam wyłaniamy się za domostw i asfaltem jedziemy do przejazdu kolejowego gdzie wbijamy w teren. Znaną drogą dojeżdżamy na Bukowno. Udajemy się do sklepu przy Fontanie w celu zakupienia piernika. Niestety nasz cały wysiłek poszedł na marne, nie ma piernika ani drożdżówki. No nic innego jak kupić owoce mocniejszy towar 60 koni(Tomek zaszalał i wziął 90 konną siekierę) i ciastka na posilenie się przy fontannie, jeszcze obowiązkowo woda. Kontynuujemy nasz plan czyli szukamy terenowej drogi na Płoki. Jedziemy w osiedlowe uliczki i jest jakiś zjazd szybko tam zjeżdżamy i wzdłuż strumyka jedziemy do mostku. Tam przekraczamy strumyk i trochę po piasku między drzewami docieramy do leśnej drogi. Jadą nią zaczepiamy się na niebieski szlak i jedziemy nim aż go nie zgoliliśmy. No nic jedziemy na czuja. W pewnym momencie mamy dylemat czy jechać w trochę innym kierunku czy dojechać do asfaltu. Ja wygrałem i skręciliśmy na zajebisty zjazd. Piaszczysty ale można było poskakać z korzenie, na końcu ostry wiraż który pokonałem lecąc bokiem. Znowu natrafiamy na jakiś strumyk. Jedzmy kawałek wzdłuż ale już nie ma singielka. Tomek właśnie tam się wypinając mocno rozharatał kostkę. Szybki opatrunek z chusteczki i wypych pod bardzo strome urwisko. Po wdrapaniu i przedarciu się do ścieżki udaje nam się znaleźć szlaki rowerowe MOSiR'u Olkusza. Tak mniej więcej one wyglądają.

Szlaki rowerowe pod Płokami© Krzychu22
Dalej czarnym szlakiem dojeżdżamy na Płoki. Zdjęcie z cyklu energetyka naszych okolic Elektrownia Czyżówka

Zdjęcie z cyklu energetyka naszych okolic Elektrownia Czyżówka© Krzychu22
Tam asfaltem pod sklep i wbijamy na czerwony rowerowy którym mamy zajechać na Trzebinie. Jedziemy przez Podjazd na Psary

Podjazd czerwonym na Psary.© Krzychu22
Dalej na Dulową. Trochę podjazdów kilka szybkich, bardzo szybkich zjazdów aż docieramy na imieniny u Brata Alberta. Fotka w rodzinnym gronie niestety kuzyn Nobby Nic nie był w stanie załapać się na fotkę.

Wizyta u Brata© Krzychu22
Dojeżdżamy do rozjazdy na Rudno i nasz cel Trzebinia. Było tylko 5 km więc jedziemy na zamek. Czarnym szlakiem koło studia filmowego aż pod same ruiny zamku. Cudowny zjazd żółtym pod ławeczki. Na zjeździe przeżyłem chwile strachu i przekomiczne momenty. Jechałem dosyć szybko ludzie na czas zeszli mi z drogi i docieram do uskoku z korzeni, no nic muszę puścić hamulce żeby pewnie złapać kiere i poderwać się do lotu. Przez ten moment mocno nabrałem prędkości i z wielką biedą utrzymałem się na torze jazdy po korzeniach, zwieńczeniem tego był zakręt przy którym jest sosna mało co nie zaliczona prze zemnie. Niby chwila grozy ale za chwile widzę idzie jakaś para z małym pieskiem. Facet idzie lewą a kobieta środkiem patrzy jak pędzi i najpierw w prawo, później w lewo, ostatecznie w lewo. Ale z tego wszystkiego najlepszy był piesek. Gdy mnie dostrzegł to najpierw w prawo. później lewo, znowu w prawo aż dostał maksymalnych obrotów i gnał przed siebie i chyp w krzaki. Zjazd się nie zakończył do końca chciałem go wykorzystać i mało co nie wrypałem się w terenówkę zostało dosłownie 10 cm luzu przed zderzakiem. Tam robimy popas i wracamy na czerwony szlak. Jedziemy przez Podgórze, Bolęcin, Piłę Kościelecką, koło jeziora Chechło i docieramy do celu czyli Trzebinia. Tam na wyczucie kierujemy się na Luszowice aby wbić na szlak do Jaworzna.

Jedna z góek w okolicach Luszowic.© Krzychu22
Niestety nie znaliśmy dokładnej drogi i dostaliśmy się do centrum Luszowic gdzie byłą mapa. Tam był niebieski szlak którym podjechaliśmy kawałek aż Krzychu zorientował się gdzie jesteśmy i doprowadził nas do czerwonego jaworznickiego szlaku którym dojechaliśmy na Ciężkowic. Dale jedziemy czarnym na Sosinę. Tomek zaczyna narzekać na ból kostki ale dzielnie się trzyma. Na Sosine docieramy po zmroku. Tam ostatnie jedzenie resztek koni i przez pyty na Maczki. Krzychu odbija do siebie a ja z Tomkiem pod Balaton. Odłączam się sprawnie dostaje się do domu.
Trasa super pogoda jeszcze lepsza, już wiem gdzie w najbliższym czasie będę się kierował.
Dane wyjazdu:
141.69 km
85.00 km teren
06:41 h
21.20 km/h:
Podjazdy: m
Terenowe kręcenie
Sobota, 5 maja 2012 · dodano: 05.05.2012 | Komentarze 0
Wstałem wcześniej patrze za okno a tu piękna niebo. Długo nie myśląc dzwonie do Krzycha czy jedzie, nie odbiera. No nic nie będę czekał jadę sam. Ruszyłem na hałdę dalej terenem na Balaton i na Maczki. Wtedy zrodził mi się pomysł żeby jechać przez Mysłowice do Katowic i pośmigać po tamtych lasach albo uderzyć na park w Chorzowie. Jadąc dalej terenem z Maczek na hałdę na Jęzorze dzwonie kolejny raz do Krzycha, dalej nic. Tam wbijam na nowo odkryty singielek i dojeżdżam pod Fashion House. Tam standardowo singielkiem do okolic Krzyśka domu. Tam ostatni telefon i zaskoczenie odbiera. Okazało się że dopiero wstał i potrzebuje ok 30 min na ogarniecie i będzie jechał. Nie chciało mi się czekać więc pojechałem w sumie na jedyną znaną mi trasę w jego okolicach. Udałem się na terenową pętla tak jak biegł wyścig w zeszłym roku. Na tamtych podjazdach stwierdzam że brak kompletnie formy, wtedy to bez problemu zapierdzielałem, może pod koniec sezony tak będzie.
Zdjęcie z cyklu energetyka naszych okolic Elektrownia Jaworzno III© Krzychu22
Objechałem wszystko i miałem bliższe spotkanie ze źrebakiem. Chciał się bawić ale nie pierwszy rzut oka wydawało mi się że chce mi z bani wyjechać, jak odjechałem to rżał na mnie. Wracam do Krzycha i już gotowy użycza mi burnoxa i jedziemy na obczajenie jakieś nowej terenowej trasy. Super się jechał i tak wylądowaliśmy w Imielinie. W pewnym momencie dojeżdżamy do pola gdzie powinna być droga. Nic innego nie było jak brnąc przez zaorane pole. Była tam straszna glina musiałem odpuścić. Krzychu prowadził a ja toczyłem się brzegiem ma około. Kierujemy się na Lędziny. Po drodze postój na zjedzenie bananów i wracamy do Mysłowic pod Krzycha dom. Kawałek mnie jeszcze odprowadza i wraca na obiad. Ja wracam do domu przez osiedle stałe, szlakiem na Maczki i asfaltem koło Balatonu do domu.
Wcześniej się umówiliśmy że po zjedzeniu gdzieś jeszcze skoczymy. Tak więc spotykamy się na Maczkach i terenem kręcimy na Juliusz, asfaltem na Lenartowicza i terenem wzdłuż S1 na Staszic. Tam asfaltem na Pogorie III gdzie trochę grzejemy. Na Pogorii IV w terenie trochę zwalniamy. Przejeżdżam przez kanał gdzie płynie woda ale i tak mało. Po drodze mały postój i jesteśmy na asfalcie. Plan był się polansować ale Krzychu dale znać że ktoś się do nas dobiera. Jakieś koleś nasz wyprzedza więc od razu siadam mu na koło i tak jedziemy większy kawałek. Znudziła mi się tak jazda i na podjeździe dałem pełną moc i zostawiam go i Krzyśka w tyle. Teraz już nie mogę się dać dogonić grzeje ostro. Dojeżdża Krzychu i trochę zwalniamy. Widząc że nas dogania pełna moc na korbę i grzejmy do samego końca asfaltu. Na pogori III odbija się ode mnie rolkarka ale nic się nie stało nawet nie było gleby . Miało być spokojnie nawet przebolałem jak nas dziadek wyprzedził ale widzę że dobiera się do nas jakiś koleś. Oj tak być nie może pełna moc i gnamy w okolicach 40. Dojeżdżamy do drogi i zaraz uciekamy w teren na Pogorie II. Jadąc dalej na Pogorii I objeżdżamy ją i już przez Gołonóg wracamy na Staszic. Tam miała miejsce śmieszna sytuacja. Tam zawsze przejeżdżam przejściem podziemnym. Oczywiście zjeżdżam po schodach. Tym razem szły trzy dziewczyny i schodził z rowerem jakiś koleś. Dosyć szybko wpadam tam, ale je widzę, one piszczą, krzyczą aż Jezusa zobaczyły. Już na prostej też sobie pokrzyczałem i wyjeżdżamy po drugiej stronie drogi. Standardowo powrót do Parku Leśna gdzie robimy dłuższy postój. Trochę przed zmrokiem rozjeżdżamy się do domów.
Kategoria 100-150 km
Dane wyjazdu:
124.92 km
65.00 km teren
06:16 h
19.93 km/h:
Podjazdy: m
Kysu złota rączka
Czwartek, 3 maja 2012 · dodano: 03.05.2012 | Komentarze 2
Nie było pomysłu gdzie dzisiaj jechać. Ja chciałem coś z rana pokręcić ale Krzychu coś tam miał do zrobienia. Tomek miał jakiś integracyjny wypad na którego się wkręciłem. Miejsce spotkanie Pogori III molo. Jak tylko się dowiedziałem od Tomka o której jedziemy to przebrałem się dolałem wody spakowałem i jazda. Dojechałem idealnie. Mięliśmy jechać na Łosień po Monikę (Kosma100). Prowadziłem ja przez Pogorie 3,2,1. Dalej asfaltem przez Ząbkowice aż pod sam dom. Monika ma plan żeby jechać na bagna na Błędowie.
Kładki nad bagnami w Błędowie© Krzychu22
Podeschliśmy i jest tam super, zrobili tam drawnianie podesty na których można fajnie zapierdzielać. Tam zrodził się pomysł aby Monice pokazać Ryszkę Dolinę Żabinka i Kamieniołom. Więc przez Laski na Krzykawkę. Niestety Ośrodek odnowy Biologicznej Tomka został popsuty ktoś poszerzył mostek.

Podjazd na Krzykawkę© Krzychu22
Z Krzykawki na Sławków dalej na Bukowno. Tam szukałem odbicia w las jak zobaczyłem to szybko ręka w lewo i przyhamowałem, Adam mocniej zahamował a Monika trafiła go w zadek. Na szczęście nikt nie leżał i nie było strat w sprzęcie (jak to pisze Doms). Wdrapaliśmy się na górkę i taki tam widoczek

Górka w Bukownie© Krzychu22
Z Bukowna na Przymiarki i błotnisto - piaszczystym terenem docieramy na Ryszkę.

Błotko niedaleko Ryszki© Krzychu22
Tam czekamy aż dojedzie do nas Krzysiek. Już w komplecie ruszamy. Ujechałem może z 2o m i wkręciła mi się gałąź. Patrzę kurde hak krzywy. Próbowałem podginać i nic. Już miałem się wracać do domu bo Tomek nie miał ośki do prostowania, a nie dało się za bardzo jechać. Kysu wpadł na genialny pomysł że on ma w kołach ośki na nakrętki więc podejdzie. Zdjęliśmy przerzutkę i wkręciłem koło w hak. Tutaj odkryliśmy że Giant odważył się zrobić Rihgtiego

Serwis-przeróbka Gianta© Krzychu22
, jakby powiedział Klocuch 22 zgapili z Leftiego :). Trochę pośmialiśmy się i przy okazji na tyle naprostowałem hak że pojechałem dalej z nimi. Cały czas terenem aż pod sklep a następnie pod fontannie w Bukownie. Kupiłem sobie małą bułkę drożdżowa bardzo smaczna zaledwie 400g, był jeszcze piernik ale 0,5 kg mnie trochę przeraziło. Wepchem w siebie połowę i miałem dość, jeszcze Krzychu się przyłączył i została może 1/4. W miedzy czasie tomek zmienił i popsuł pompkę bo wcześniej złapał kapcia. Tu gadu gadu a jest już prawie 14 a chcą jeszcze na Masę jechać do Sosnowca. Wtedy się zaczęło. Tomek pognał szybko w musiał zmniejszyć zagrożenie pożarowe, my go dogoniliśmy Tomek poszedł pierwszy i nas ciągnie. Na początku było w okolicach 40, później odcinek z średnią 37 i tak spadło do 32 i zmieniłem tomka, Ja ciągnąłem tak ok 35 km/h zmienił mnie Tomek i do Sosiny on już ciął wiatr. Przez płyty jedziemy na Maczki. Tam odłącza się Krzychu. Prujemy na Balato gdzie ja się odłączyłem i trochę spokojniej dojechałem do domu. Był plan żeby się spotkać po masie i jeszcze coś dokręcić.
Już miałem się zbierać ale tu troszkę mży niebo czarne i błyska się. Postanowiłem odpuścić bo nie chciałem zmoknąć. Teraz żałuje że nie zaryzykowałem. Przeczekałem trochę i ruszyłem na Maczki spotkać się z Krzychem. U mnie sucho ale za to od Balatonu mocno zlane. Powoli się dokulałem i dojechał Kys. Razem wracamy na Ostrowy tam kręcimy się po lasach i jedziemy na Sławków. Droga pożarową dojeżdżamy na Kozicie i chciałem poszukać jakieś drogi na Strzemieszyce. Udało się, znaleźliśmy super trasę. Jeszcze terenami pokręciliśmy się po Strzemieszycach i jedziemy na góry Srocze. Jedziemy jeszcze strzemieszycką na Sólno i dalej na Park Leśna. Na odcinku gdzie robią kanalizacje miało miejsce komiczne zajście jeszcze długo się śmiałem no Krzychu nie ma co ukrywać mniej. Ostro gnaliśmy za autobusem ale na przystanku go wyprzedziliśmy. Skończył się asfalt zaczyna się szuter. Gnając dale dojeżdżam do samochodu. Z przeciwka jechał bus. Miałem zamiar zmieści się pomiędzy ale autobusem kierowca jakoś zjechał tak że bym nie przeszedł . Lekko zhamowałem i słyszę że bus mocno zahamował. Obracam się a tu leży Krzyś. Jeszcze komentarz kierowcy :"synek życie ci nie miłe". To mnie już rozwaliło kompletnie. Krychu się pozbierał a ja leje na całego. Widać było że Krzyśkowi to się nie podoba ale w końcu sam zaczął się śmiać. Obmył się i jedziemy dalej do tego parku. Trochę się obdarł ale najgorzej na łokciu, będzie żyć. W parki zjedliśmy pogadaliśmy pohuśtaliśmy i tak zeszło do 20:20. Już jadąc w stronę domu mało bym nie walnął jak Doms :). Ruszyłem i wyrwałem na koło fajnie złapałem balans i się rozpędzam zmieniłem przełożenie i dokręciłem dwa razy i czyje że lecę do tyłu. Nogi w bok kawałek pociąłem manuala i przygotowanie do ewakuacji. Zeskoczyłem i gonie rower miotało nim jak szatan ale opanowałem i już spokojnie ostatecznie do domu.
Dane wyjazdu:
36.71 km
15.00 km teren
01:37 h
22.71 km/h:
Podjazdy: m
Ryszka & Sosina
Środa, 2 maja 2012 · dodano: 03.05.2012 | Komentarze 2
Krzychu podjechał do mnie. Ruszamy terenami na Ryszkę. Pojechaliśmy przez Szałasowizne, Ostrowy, Cieśle, Niwe, LHS. Na Ryszcze mały postój i jedziemy kawałek na Bukowno i przez kopalnie wracamy na Sosine. Tam na ławeczkach chwile posiedzieliśmy i jedziemy dalej płytami na maczki. Trochę jeszcze pogadaliśmy ale że jechał autobus 220 to żal nie skorzystać. Raz dwa byłem na Balatonie, później już do domu. Kategoria 0-50 km
Dane wyjazdu:
25.78 km
8.00 km teren
01:20 h
19.34 km/h:
Podjazdy: m
Pod napięciem
Wtorek, 1 maja 2012 · dodano: 02.05.2012 | Komentarze 1
Mieliśmy pokręcić z Krzychem trochę więcej a wyszło jak wyszło. Gdy dojeżdżałem na osiedle Stałe zaczęło się błyskać i grzmieć. Przeczuwałem że będziemy mokrzy więc kierujemy się w zabudowania. Ujechaliśmy może z 3 km i zaczyna lać ja szybko się chowam pod daszkiem ale Krzychu pognał dalej. Po chwili się wrócił i tak przestaliśmy bite dwie godziny. Przestało padać więc wolno jedziemy żeby się nie pochlapać ale znowu zaczyna padać, szybko pod niedokończony garaż i czekamy jak przestanie padać. Ja przypomniałem sobie że mam ścieżkę najlepszego towaru w mieście prosto z Krakowa ale jednak z Wenezueli. Szybko po ścieżce i przestało padać. Już sam jadę do domu. Pierwszy raz cieszyłem się z mordewindu bo był tak przyjemnie ciepły. U mnie prawie nie padało gdzieniegdzie lekko mokry asfalt. Kategoria 0-50 km
Dane wyjazdu:
58.06 km
25.00 km teren
03:36 h
16.13 km/h:
Podjazdy: m
Skrzyczne z GOPR
Niedziela, 29 kwietnia 2012 · dodano: 29.04.2012 | Komentarze 4
Planowaliśmy jechać w czwórkę w góry w poniedziałek. Niestety Krzychu jeszcze nie miał całego roweru więc pojechaliśmy w trzech w składzie: Wojtek, Andrzej i ja. Wojtek bardzo chciał jechać na Skrzyczne, więc tak zaplanowałem trasę. Do Szczyrku dojechaliśmy przed 9, rozpakowaliśmy się i jazda niebieskim szlakiem tak jak ostatnio. Wojtek stwierdził że drugą cześć pojedzie kolejka, a Andrzej była tak bardzo zdeterminowany zdobycia Skrzycznego że zwały śniegu zalegające na trasie go nie zniechęciły. Razem z Andrzejem brniemy przez błoto, kamienie, śnieg i lód. Szczerze było więcej pchania jak jazdy ale jesteśmy na szczycie. Teraz zaczęło się najlepsze, zjazd po śniegu. Na początku niebieskiego szlaku mnóstwo śniegu. Wojtek grzebnął na zimny śnieg, a dwa razy Andrzej raz a ja ratowałem się przed glebą wyskokiem przez kiere, kolejny raz i nie ostatni uratował mnie brak SPD. Po jakiś 600m śnieg się skończył i zaczął się zajebisty zjazd. Ja jechałem swoim tempem i co chwile się zatrzymywałem i czekałem na Hardtailowców. Na szlaku sporo kamieni ale da się przez nie przelecieć, ogólnie jak bym nie musiał czekać to cały zjazd bym zrobił że średnią prędkością blisko 30, aż tak się super jechało :). Andrzeja raz grzebnął ale fartownie na trawę, Wojtek złapał pane. Już prawie koniec zjazdu więc gnam na przód zatrzymałem się i czekam i czekam. Dzwonie do Wojtka i mówi że miał glebę i coś z nogą. Wracam i wracam chyba z kilometr dalej zajechałem od miejsca wypadku. Wojtek leży bez buta i są jacyś piesi. Pytam się co i jak i okazało się że na pierwszy rzutka oka skręcił kostkę. Już zadzwonili po GOPR'owców bo nie było jak go sprowadzić a co dopiero zjechać i dostać się do samochodu. W czasie oczekiwania na pomoc pytam się jak on to zrobił że naga rozwalona a nawet mu się krew nie lej tylko lekkie zadrapania. Mówił że jechał wolno by ominąć jednego gościa który okazał się bardzo w porządku i na koleinie ujechało mu koło i nie zdążył się wypiąć i już tak dalej poszło. Po jakiś 40 min są ratownicy i zabierają go do swojej bazy w Szczyrku(dzięki panowie za pomoc). Ja z Andrzejem zjeżdżamy do Ostre. Asfaltami do Szczyrku po samochód przez Lipową, Godziszkę,Buczkowice. Przebieramy się pakujemy roweru i jedziemy po Wojtka. Załadowaliśmy go do samochodu i powrót do domu. Odstawili mnie do domu, a oni pojechali do szpitala. Zadzwoniłem do niego i okazało się że jest totalna chujnia. W tym sezonie raczej nie pokręci. Kość strzałkowa złamana coś jeszcze porozwalane i 2 miesiące musi mieć śruby w nodze, już nie wspomnę o rehabilitacji. Doda wpis to będzie więcej informacji.
Gdzieś w połowie drogi na Skrzyczne© Krzychu22

Jeszcze śnieg ...© Krzychu22

Wjazd na Skrzyczne© Krzychu22
Czując nie dosyt i chęć pogadania z Krzychem zmusiła mnie do zrobienia dodatkowej 30. Pojechaliśmy przez park, lasem na Czarne Morze, Przez hałdę na Balaton pętla wokoło i pogawędka na parkingu.
Jakby nie ten cholerny wypadek to byłby super dzień. Zdjęcia będą jak Wojtek będzie mógł je wrzucić.
Wojtek szybkiego powrotu do zdrowia i żebyś jeszcze pokręcił z nami w tym roku.
Kategoria 50-100 km, ENDURance trip
Dane wyjazdu:
37.35 km
13.00 km teren
01:39 h
22.64 km/h:
Podjazdy: m
Baza nurków, Sosina
Niedziela, 22 kwietnia 2012 · dodano: 22.04.2012 | Komentarze 4
Ruszam na Maczki na spotkanie z Krzychem. Na Ostrowach chwytam się autobusu linii 622 i w ekspresowym tempie jestem na Maczkach. Średnią miałem blisko 29 km/h. Krzychu miał opóźnienie i tak się spotkaliśmy na osiedlu Stałym. Cel konkretny Sosina i Baza. Przez park Lotników tam się krecimi singlami. Dalej obok Szczakowie i jesteśmy na kamieniołomie. Dalej zjazd i jesteśmy pod Bazą. Wdrapaliśmy się na gore tam chwile posiedzieliśmy i pogadaliśmy. Potem szybki zjazd i jedziemy na Sosinę. Tam znowu przystanek na pogaduchy. Zostaliśmy przegonieni przez lekki deszczyk pod daszek ale stwierdziliśmy że nie ma co czekać i jedziemy przez płyty na Maczki. Szybkie pożegnanie i mocnym kręceniem koło Balatonu do domu. Dojechałem idealnie odstawiłem rower wszedłem do domu i zaczęło mocno kropić. Ciekawe czy Krzycha mocno zlało :) Kategoria 0-50 km
Dane wyjazdu:
61.44 km
28.00 km teren
03:02 h
20.25 km/h:
Podjazdy: m
Terenowe kręcenie
Sobota, 21 kwietnia 2012 · dodano: 21.04.2012 | Komentarze 1
Byłem umówiony z Dawidem na Balatonie o 14. Trochę spóźniony ale dojeżdża. Lecimy do Krzycha bo mam do niego sprawę. Jedziemy terenami na Maczki, dale szlakami na Jaworzno i do Krzycha. U Krzycha przekładka kola bo chciałem zobaczyć jak się sprawują tarcze XT na pająku. Pojechaliśmy tak jak ja przyjechałem z Dawidem. Odprowadzamy go prawie pod Maczki i już jedzie do domu bo miał jakieś sprawy do załatwienia. Tam również reguluje hamulec, wtedy podjeżdża suka i pies gada coś do Krzyśka ja udaje że nic nie słyszę i olewam ich. Jakoś odeszły mi chęci o jazdy ale musiałem oddać koło Krzyśkowi. Tak więc wracamy. Na lewo od asfaltu jest jakiś singiel to wbijamy. Nieznanymi ścieżkami dojeżdżamy do drogi co leci z Szczakowej do centrum. Na drodze widzę leżące pomidory. Dwa były ładnie w woreczku jeden się wytoczył. Ktoś zgubił ale się nie zmarnowały ja jednego zjadłem Krzychu drugiego trzeci zakończył życie na A4. W parku lotników widzimy psa który wdrapał się na drzewo aby zdobyć wcześniej tam położony patyk. Tam wpadam na genialny pomysł, jedziemy do Maca na lody. Nie zauważyłem żeby Krzychu jakoś protestował. Zjedliśmy i jedziemy do Krzycha na ponowną przekładkę. Od niego czym prędzej w teren i singielkiem pod Fashion House. Tam kawałek asfaltem i na płyty. Dojeżdżamy pod stacje na Jęzorze. Wzdłuż torów dojeżdżamy do hałdy gdzie są płyty. Płytami znaną drogą jedziemy aż do wiaduktu nieopodal kopalni piasku Maczki-Bór.
Kopalnia piasku CLT Maczki-Bór© Krzychu22
Dalej jedziemy torami aż do Maczek. Spod wiaduktu rozjeżdżamy się w swoje strony. Ja jadę terenami na Balaton dalej przez hałdę do domu.
Krzychu zrobił mi jeszcze zdjęcie z ukrycia.

Taka tam fotka© Krzychu22
Kategoria 50-100 km